Parking cz. 1
- halo,
- halo, jest tu ktoś?
W ustach mi zaschło, nie wiedziałam co mam zrobić, a on wciąż wołał przechadzając się brzegiem lasu.
Poruszyłam się mimowolnie. Usłyszał to.
- halo, kto tam jest?
Pomyślałam, że to już koniec. Nie miałam już innego wyjścia jak odezwać się.
- przepraszam, ale . . Zaczęłam coś bełkotać, nie wiedząc co mam w takiej sytuacji powiedzieć.
- co pan tam robi, coś się panu stało? Usłyszałam. I zauważyłam, że idzie w moją stronę.
- nie ja tylko, przepraszam.
Stałam przed mężczyzną w samej bieliźnie i szpilkach. Bałam się. Co on ze mną zrobi?
Kierowca stanął ja w ryty. Patrzył na mnie, a ja spuściłam wzrok jak dziewczynka, która coś przeskrobała.
- czy ty ,?
- jesteś kobietą, czy facetem? zapytał.
Wciąż ze spuszczoną głową stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam teraz wydobyć z siebie słowa.
- nieważne, ale wyglądasz bardzo sexy w tym stroju. powiedział lekko się uśmiechając.
- dziękuję odpowiedziałam, zaskakując samą siebie.
Chciałam stąd po prosu ciec do samochodu, ale moje nogi były jak splątane. Co on o mnie myśli? Zboczeniec w lesie. Niech ta chwila się już skończy o pozwoli mi odjechać. Spojrzałam w stronę samochodu.
- to twoje auto? zapytał.
- tak. Czy mogę sobie już pojechać? Przepraszam za
- taka laska chcę mnie teraz opuścić?
Przeraziłam się. Co on chce zrobić. Ale czy on powiedział laska? czy to znaczy, że bierze mnie za kobietę? Nie, to nie możliwe.
- proszę puść mnie powiedziałam cicho.
- skoro znalazłem tu taką sunię, to chyba należy mi się nagroda.
Podszedł do mnie bliżej. Czułam jego zapach. Serce mi waliło i cała drżałam z przerażenia. Dotknął palcem mojej brody, podnosząc moją głowę wyżej. Mogłam mu się teraz bliżej przyjrzeć. To był postawny mężczyzna z lekkim brzuszkiem, w wieku powyżej 50 lat. Obszedł mnie wkoło, oglądając mnie z każdej strony, jak towar, zanim go się kupi. Przejechał mi palcem wzdłuż kręgosłupa. Drgnęłam, prostując się jak struna. A on dalej wodził palcem po moim ciele. Po pośladkach, potem znowu z przodu po ramionach, poprzez stanik i do brzuszka. Jego ręka szła teraz coraz bardziej w dół.
Dotykał mnie teraz obcy facet, a ja stałam jak zamurowana. No właśnie ja, jako ona. Cały czas myślałam o sobie jako o niej. Ale przecież nie jestem nią, tylko . A kogo on widzi? Dziwadło, zboczeńca, czy nią laskę, lub sunię, jak to sam określił. Te wszystkie myśli krążyły mi po głowie, gdy stałam przed nim w sexy bieliźnie i szpileczkach, które mnie tu przecież sprowadziły. Z jednej strony chciałabym zniknąć, uciec, a z d**giej dziwnie pragnęłam tego co może się wkrótce stać.
Drżałam lekko pod wpływem jego dotyku. A gdy jego dłoń dotknęła moich majteczek, pod którymi miałam ukryte, to co on również ma, cicho westchnęłam. Uśmiechnął się tylko i zabrał rękę. Jeśli wcześniej nie był pewny kim jestem, to teraz już na pewno wiedział.
- jeśli będziesz grzeczną sunią, to nic ci nie zrobię powiedział.
Starałam się resztką godności poprosić go jednak o to, żeby mnie puścił.
- skoro znalazłem cie tutaj, należysz teraz do mnie i dasz mi w nagrodę to co będę chciał - Jego głos był teraz stanowczy i nie znoszący sprzeciwu. Zrozumiałam, że będę musiała teraz mu służyć jak dziwka. Ale przecież wyglądam jak dziwka, więc zaczął mnie traktować tak jak na to zasługuję. Moja sytuacja była beznadziejna. Jednak wywoływała też we mnie poza strachem, upokorzeniem, dziwną falę podniecenia. Podszedł do mnie od tyłu. Objął mnie ręką w pół tak, że musiałam pochylić się opierając dłońmi o drzewo i wypinając pupcię. Czułam na swoich pośladkach jego twardniejącego kutasa. Ocierał się o mnie liżąc moją szyję. Zaczęłam szybciej oddychać. Nagle przestał i cofnął się o pół kroku.
- pokaż panu pupcię powiedział i zaczął ją głaskać.
- wypnij ją bardziej klapsss. Na mojej pupci wylądował siarczysty klaps. Jęknęłam i posłusznie wypięłam jeszcze bardziej mój tyłeczek.
- masz jędrną tę pupcię, suniu powiedział i dodał:
- pewnie chciałabyś, żeby cię w nią zerżnąć. Ilu cię już pieprzyło?
- nie miałam jeszcze nikogo odpowiedziałam cicho.
- to znaczy, że mamy do czynienia z dziewiczą pupcią powiedział jakby do siebie.
Miałam wrażenie, że zastanawia się nad tym co ma ze mną zrobić, a w zasadzie jak ma mnie wykorzystać. Nie wiem jak długo stałam oparta o drzewo z wypiętą pupą, gdy odezwał się:
- chcę cię obejrzeć lepiej. Idź w stronę samochodu.
- ale tam może ktoś mnie zobaczyć odpowiedziałam przestraszona.
- idź usłyszałam tylko.
Szłam przed nim w stronę parkingu. Czułam na sobie jego wzrok. Kierował mnie w stronę swojej ciężarówki. Uspokoiłam się trochę, bo jego ciężarówka był zaparkowana tak, że przesłaniała ulicę. Ryzyko, że mnie ktoś zobaczy było więc niewielkie.
- przespaceruj się teraz. Chcę zobaczyć jak się ruszasz powiedział.
Zaczęłam iść wzdłuż samochodu, tak jak ćwiczyłam sama. Stawiałam małe kroki, stopy w jednej linii. Moje biodra lekko się kołysały. Słychać było cudowny dźwięk szpilek. Chodziłam tak w zasadzie z gołym tyłkiem na oczach jakiegoś obcego faceta, bo te cieniutkie paseczki stringów raczej wiele nie zasłaniały. Oświetlał mnie trochę blask lampy, która stała przy wjeździe na parking. Czasami było słychać odgłos przejeżdżającego samochodu.
- ruszasz się jak prawdziwa kotka usłyszałam.
Może to głupie, ale zrobiło mi się miło i chyba nawet uśmiechnęłam się do siebie. Te słowa dały mi trochę pewności. Poczułam się jak ona i pomyślałam sobie, że on mnie też akceptuję jako nią. Wtedy zrobiłam coś sama, bez jego wyraźnego polecenia. Oparłam dłonie na drzwiach kabiny i lekko wypinając pupcię zaczęłam ją zmysłowo kołysać. Potem pochyliłam się i dłońmi głaszcząc swoje nóżki, powoli podciągałam pończoszki. Przypominało to trochę pokaz jaki wcześniej czasami robiłam na skypie napalonym facetom. Jemu chyba też to się podobało, bo powiedział: - no, no, no!!! Niezła sunia z ciebie!
-podejdź do mnie - powiedział
Odwróciłam się i powoli najbardziej sexownie jak potrafię, szłam w jego stronę. Byłam już do tego stopnia podniecona, że wszystkie hamulce we mnie puściły. Mógł w tej chwili zrobić ze mną co tylko chciał, a ja chętnie oddałabym mu się jak wierna suka. Stanełam przed nim o jakiś jeden krok.
- klęknij - usłyszałam i posłusznie wykonałam jego polecenie. Otworzył rozporek i zaczął masować swój krok.
- otwórz dziwko usta i wysuń języczek. mianuję cię zaraz swoją suką.- zrobiłam co mi kazał, gdy on wydobył na wierzch swoje berło. pierwszy raz w życiu klęczałam przed mężczyzną a na wysokości oczu miałam jego kutasa. W mroku wydawał się spory, jednak być może byłam już tak "oślepiona" całą sytuacją, że nie myślałam racjonalnie. Zaczął nim biczować móje usta, twarz, język.
- chcesz go dziwko? -
- tak, panie proszę daj mi go possać- położył mi go języku, a ja zaczełam go lizać. gdy włożył mi go w usta zaczełam ssać. robiłam to pewnie niezdarnie, ale czułam jak robi się coraz wiekszy. Kierowca pieprzył mnie teraz w usta jak dziwkę. Zaczęłam lekko się krzusić, gdy dopychał go w moje gardło. Leciała mi ślina i słychać było czasami mlaskanie ssanego członka.
Nagle wyjął go z moich ust. Był solidnie podniecony, bo jego berło stało na baczność. Podciągnął mnie w górę. Ledwie stanełam, obrócił mnie tyłem do siebie i pchnął na drwniany stół, jakich pełno na przydrożnych parkimgach.
- wypnij dupcię, suko.
Pochylając się nisko nad stołem, wypiełam jak tylko mogłam swoją pupcię. Dostałam wtedy siarczystego klapsa, aż jęknęłam z bólu. Zaczął miętosić moje pośladki mocnymi dłońmi. Potem jedną dłoń zbliżył do moich ust, wkładając w nie swoje palce. Zaczełam je ssać jak natchniona. Lizałam je bez opamiętania, gdy d**ga ręka macała moją pucie. Wtem splunął na mój rowek, a ślinę wcierał w moją "cipeczkę", w która po chwili włożył palec, który wcześniej odpowiednio obsługiwałam. Na początku troszkę zabolało, ale nie trwało to długo. Moja "cipcia" miała już w sobie różne przedmioty, więc jeden paluszek nie zrobił jej krzywdy. Poza tym w tych warunkach mój Pan powiedzmy, że zadbał o jej nawilzenie.
Posuwał mnie teraz palcem, do którego po chwili dołozył d**gi, a d**gą dłonią dawał mi klapsy w pupcie. Naglę je wyjął.
- Czas teraz na rżnięcie takiej dupci - powiedział.
Poczułam ja w moją "cipcię" wdziera się jego kutas. Była już troszkę wypieszczona, więc długo nie stawiała oporu. Zaczął wchodzić we mnie powoli, ale stanoawczo. Odruchowo chciałam uciec biodrami od tego "intruza", ale kierowca złapał mnie mocnym uściskiem w pół, jednocześnie opierając o stół. W takiej pozycji byłam unieruchomiona i nadziana na pałę swojego Pana.